poniedziałek, 30 września 2013

Podróże małe i mniejsze.



Wczoraj siedziałam przed komputerem, bezpieczna w domu, rozmawiając z przyjaciółką o bezsensie rozwodzenia się nad egzystencjalnym wymiarem podróży. Dziś siedzę w pociągu pospiesznym, relacji Katowice – Poznań, a za oknem śmigają mi polskie równiny. Skażone pierwszymi oznakami jesieni, zalane słońcem. I bardzo chcę mówić o wędrówkach. Tym razem tych codziennych.


Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego podróżowanie budzi tyle emocji? Przecież, technicznie rzecz biorąc, jest to tylko pokonywanie odległości z punktu A do punktu B. A jednak motyw wędrówki stał się jednym z najpopularniejszych symboli kulturowych. Pojawia się zarówno w traktatach filozoficznych, jak i w popkulturowych produkcjach. Samotnym wędrówkom stawiali czoła starożytni mistycy, bohaterowie wielkich eposów, obłąkani rycerze, natchnieni poeci oraz współcześni buntownicy. Stawiamy im czoła również my – zwykli ludzie – jadąc do pracy, do rodziny na święta, biegając w parku czy wyjeżdżając na wakacje. Teoretycznie do oświeconych mnichów nam daleko, jednak sądzę, że posiadanie na stanie pomarańczowej szatki i Himalajów w pobliżu nie jest konieczne, by wnieść nieco więcej świadomości do swojego życia.  

Dlaczego więc wędrówka jest taka ważna?


Ponieważ biegnąc, zawsze jesteśmy sami. Zauważyliście, że kiedy zaczynamy się przemieszczać, zmienia się sposób postrzegania ciała? Zwiększa się uwaga, ruchy stają się bardziej wydajne, intuicyjne, mniej mówimy, osadzamy siebie bardziej w teraźniejszości. W tym stanie funkcjonuje tylko ludzka świadomość i droga. Takie podejście nie wydaje się wprawdzie zbyt doniosłe, kiedy pomyślisz, że podczas spaceru po poznańskiej Wildzie istniejesz tylko Ty i tamtejszy chodnik (wiadomo, jak się mają wildeckie chodniki do jakiejkolwiek rozwoju duchowego… ), jednak warto zwrócić uwagę na fakt, że bycie w teraźniejszości i wyzwolenie się z myślenia, to jeden z najczęściej wskazywanych sposób na drogę do spokoju wewnętrznego i oświecenia. Kiedy się przemieszczamy, wyłączenie umysłu staje się prostsze. Jakby intuicyjne. Do takich samych efektów ma prowadzić chociażby medytacja. Jednak współcześnie, kiedy mało kto ma możliwość spędzania długich godzin na siedzeniu w pozycji lotosu, nawet krótki spacer może stać się dobrym sposobem na spotkanie ze sobą samym.

Polecam więc z całego serca poświęcenie kilku chwil dziennie swojej osobie. Współcześnie, zawsze podpięci do sieci, bardzo często zapominamy o fundamentalnej zasadzie: powinniśmy być ważni dla siebie. Koleżanki też są ważne, wiadomo. I sytuacja w Syrii. I żubry on-line. Ale mniej. Tak więc ruszmy tyłki sprzed komputera i zamiast czytać o tym, jak dojść do równowagi psychicznej na wikiHow, pójdźmy się przejść. Samorozwój i strata około kilograma miesięcznie gwarantowana.

Polecam,
Katarzyna Kuśka,
etatowa Jędza Wszechświata.

Tak na koniec: Pierwszy tekst został popełniony. Podejrzewam, że idealny nie jest, ale kunszt przychodzi z czasem, więc mam nadzieję na chwilę cierpliwości z Waszej strony :) Uwagi techniczne  mile widziane, słać na maila. Pozdrawiam i życzę kreatywnego tygodnia!

Źródło grafiki: Sunset Walk, by Hamkahatta,

http://www.deviantart.com/art/Sunset-Walk-46218274

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz